Pomoc dla Kacpra Piekarskiego!

Ty też możesz pomóc!

Apel Zarządu Klubu i zawodników sekcji koszykówki MKS ZRYW Toruń

Jeszcze dwa lata temu nasi zawodnicy MKS ZRYW Toruń rozgrywali mecze koszykówki z Duet Włocławek (obecnie AKM Włocławek), gdzie w barwach tego klubu grał właśnie Kacper Piekarski (rocznik 1995). Był jednym z najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia w kategorii kadetów na pozycji rozgrywającego w Polsce.

Utkwił nam mocno w pamięci, ponieważ rzucił nam w jednym meczu, aż 8 rzutów za 3 punkty oraz w końcówce meczu dodatkowo rzuty osobiste,które zadecydowały o przegranym naszym meczu.

Zwracamy się z Apelem do rodziców, przyjaciół, wychowanków i sponsorów naszego klubu o przekazanie 1% podatku na konto tej fundacji.

A tutaj jest sposób przekazania 1% z podatków osobistych na Kacpra, na jego konto w tej fundacji.

http://www.alivia.org.pl/skarbonka/kacper-piekarski/

W związku z możliwością zbierania 1% podatku chciałam poinformować, że warunkiem zaliczenia wpłaty na rzecz realizacji pomocy Kacprowi jest jednoczesne spełnienie poniższych warunków:

  1. Prawidłowe oraz terminowe rozliczenie podatku PIT przed podatnika
  2. Wskazanie przez podatnika w zeznaniu podatkowym Fundacji jako organizacji pożytku publicznego, której podatnik przekazuje 1% podatku, poprzez wpisanie numeru KRS Fundacji Alivia: 0000358654
  3. Określenie celu szczegółowego: Program Skarbonka – KACPER PIEKARSKI 10050
  4. Wyrażenie przez podatnika w zeznaniu podatkowym zgody na przekazanie fundacji danych osobowych

Prosiłabym uczulać darczyńców by wpisywali numer identyfikacyjny 10050, to po tym numerze system informatyczny identyfikuje wpłaty.

Dziękujemy z góry za pomoc w imieniu Kacpra.

Nazywam się Kacper. Mam 18 lat.

Jeszcze do niedawna byłem zdrowym, pełnym życia i pasji chłopakiem. Od dziecka pokochałem koszykówkę i oddawałem się jej całkowicie z wieloma sukcesami ogólnopolskimi.

Aż do dnia 02.11.2012r. kiedy na treningu złamałem nogę w kości udowej. Lekarze we Włocławku poskładali nogę, jednak po operacji okazało się, że skrócili kończynę o 7 cm. I w tym momencie zaczęły się poważne problemy, których wówczas nie byłem wraz z rodzicami świadomy. Na patologiczne złamanie kości udowej lekarze we Włocławku zastosowali zespolenie kończyny gwoździem śródszpikowym, czego się absolutnie nie robi, ponieważ grozi to rozwojem nowotworu.

Po wielu konsultacjach w całym kraju, w kwietniu 2013r. trafiłem do Łodzi na oddział ortopedii na zabieg wydłużania kończyny specjalnym stabilizatorem. Nosiłem go przez 6 miesięcy. Cały proces przebiegał wzorowo, uzyskano brakujące centymetry, ale cóż z tego jeśli bardzo poważnie ingerowano w kości, powodując przyspieszenie rozwoju nowotworu.

Gdy w sierpniu 2013r. zdjęto mi aparat zacząłem odczuwać ból, który z dnia na dzień stawał się coraz silniejszy. W połowie września był już nie do wytrzymania. Żadne środki przeciwbólowe nie pomagały. Przez cały czas od wypadku poruszałem się o kulach. Gdy we wrześniu pojechałem do Łodzi na kontrolę pooperacyjną okazało się, że w górnej części kości udowej mam guz wielkości pięści.

Skierowano mnie do Centrum Onkologii w Warszawie, gdzie zespół pod nadzorem prof. Rutkowskiego stwierdził, że to Osteosarcoma (kostniakomięsak), złośliwy guz typu G, osteoblastyczny. Przeszedłem tu trzy kursy chemioterapii, po których w obawie przed utratą życia jedynym ratunkiem według lekarzy była dla mnie amputacja nogi w całości. Jednak ja i moi rodzice nie mogliśmy się z tym pogodzić. Nie wyobrażałem sobie dalszego życia z jedną nogą. 09.01.2014r. nie wyraziłem zgody na zabieg i dostałem kolejną ostatnią już chemioterapię.

Rodzice nie rezygnowali i zaczęli szukać pomocy za granicą, ponieważ nikt w Polsce nie zdecydował się na oszczędzający chorą kończynę. Znaleźliśmy klinikę w Münster w Niemczech i 20.01.2014r. pojechaliśmy na konsultację. Przyjęli nas wspaniali ludzie z profesorem Goshegerem na czele. I po dwugodzinnym spotkaniu usłyszałem pierwszą od 1,5 roku dobrą wiadomość: wykonają operację i zachowają nogę. Wielka radość i za chwilę strach, skąd wziąć tak ogromną kwotę na opłacenie operacji.

Przez cały okres trwania mojej choroby rodzice oraz rodzina wykorzystali wszystkie zasoby finansowe. Operacja, którą mają wykonać w Münster jest bardzo poważna, ma trwać 9 godzin. Koszt operacji to 67500 Euro, następnie czeka mnie 6 kursów chemioterapii, które wyceniono na kolejne 20000 Euro. Jednak jest to jedyny sposób bym mógł zacząć normalnie funkcjonować i żyć w społeczeństwie.

Choroba spadła na mnie nagle i nigdy nie przypuszczałem, ze znajdę się w takiej sytuacji walcząc o życie, ale nigdy nie przestałem wierzyć w dobro ludzi. Dlatego zwracam się do ludzi dobrej woli, aby wspomogli mnie i moją rodzinę w tej najcięższej dla nas próbie, pomogli wrócić do normalnego życia i cieszyć się nim jako sprawny w pełni człowiek.

Kacper Piekarski

Mapa Strony

Copyright (c) 2013 Designed by Sławek Rokicki & Izabella Rokicka