Loading…

Derby oraz wywiad z zawodnikiem

Derby i wywiad z Tomaszem Stankiewiczem

30.11.2019

Derby nasze! U-14 M

Do tego meczu derbowego w ramach rozgrywek KPZKosz pomiędzy MKS ZRYW Toruń, a Twardymi Piernikami 2006 Toruń nasi zawodnicy U-14M przygotowywali się od dłuższego czasu. Podopieczni trenera Adriana Kotarskiego i asystenta Michała Wiśniewskiego pokonali przy dużym wsparciu kibiców i rodziców zespół Twardych Pierników 81:63. Wreszcie udało się zawodnikom rewanż za ostatnie porażki w derbach. Gratulujemy i życzymy im wytrwałości w dążeniu, aby być jeszcze lepszym zawodnikiem i podnosić swoje koszykarskie umiejętności.

Więcej na: http://www.kpzkosz.com

Tomasz Stankiewicz

Nasi wychowankowie – Tomasz Stankiewicz

Chcemy na łamach strony internetowej przestawić sylwetki naszych najlepszych zawodników, którzy umieli pogodzić sport i naukę. W ramach cyklu wywiadów z naszymi wychowankami przedstawiamy dziś Tomasza Stankiewicza(ur.30.05.1993r.).

Sukcesy Tomasza: brązowy medal na OOM – kadetów(Wałbrzych 2008r.)oraz brązowy medal MP Juniorów 2011

W związku z powyższym zwracamy się do Tomka – Stanego z prośbą o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań.

1. Co Ciebie przekonało do uprawiania koszykówki i kto był dla Ciebie wzorem do naśladowania na parkiecie. Był taki zawodnik?

Tomasz Stankiewicz: Do uprawiania koszykówki długo przekonywał mnie mój starszy brat – Piotr, który trenował niemal codziennie, a w domu dużo grał w NBA (wtedy jeszcze Live, nie 2K jak dzisiaj) i oglądał wiele meczów. Z początku nie byłem przekonany, ale dość szybko zacząłem robić postępy i od pewnego momentu nie mogłem sobie wyobrazić, żeby nie grać w basket. Jeśli chodzi o zawodników zawodowych, to najwięcej czasu spędzałem oglądając Dwayne Wade’e z Miami 05/06, kiedy zdobywali mistrzostwo razem z Shaqiem.

2. Jakie były początki Twojej kariery np. w jakich warunkach trenowałeś(ile razy w tygodniu) i kto był Twoim pierwszym trenerem?

Tomasz Stankiewicz: Pamiętam, że mój pierwszy trening był w liceum nr 12 na Rubinkowie w Toruniu. Na początku mieliśmy chyba 2 treningi w tygodniu, a po krótkim czasie nie schodziliśmy już poniżej 3. Muszę przyznać, że od początku miałem dość dobre warunki do trenowania. Najwięcej treningów i meczów odbyłem na słynnej samochodówce w Toruniu pod wodzą Michała Gardockiego.

3.Jaki był Twój pseudonim?

Tomasz Stankiewicz: Stany, chociaż do dziś nie mam pewności , czy pierwszym Stanym byłem
ja czy mój brat.

4. Wiemy, że miałeś epizod wyjazdu do Trójmiasta opowiedz kto i co skłoniło Ciebie do wyjazdu z Torunia, a potem nagły po roku powrotu do Torunia?


Tomasz Stankiewicz:
Wyjechałem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego, bo moim marzeniem było grać na najlepszym poziomie, a w Toruniu nie było wtedy klubu w ekstraklasie jak dzisiaj. Wiedziałem też, że w Sopocie będę miał okazję pracować z trenerem Jackiem Łączyńskim, który nie tylko był wtedy jednym z bardziej znanych trenerów w Polsce, ale też komentatorem meczów Euroligii i NBA w Canal Plus. W Sopocie przez rok trenowałem 2 razy dziennie, zagrałem kilkadziesiąt meczów w lidze i na kilku turniejach. Przeżyłem tam prawdziwą szkołę życia, której do dziś nie zapomnę. Wróciłem z trzech powodów: po pierwsze, jako młodszy rocznikowo zawodnik dostawałem mniej minut na boisku niż się spodziewałem, po drugie: przy tylu treningach nauka zeszła na drugi plan i zacząłem zauważać spore zaległości względem znajomych z Torunia, po trzecie: wiedziałem, że w Toruniu zaczyna budować się zespół z Przemkiem Karnowskim i Tomkiem Gielo i po powrocie do Torunia będę mógł kontynuować granie na wysokim poziomie, a w dodatku w rodzinnym mieście.

5. Jaki moment Tobie utkwił lub ew. mecz w Twojej pamięci ?

Tomasz Stankiewicz: Było kilka takich momentów. Pamiętam decydujące rzuty osobiste, kiedy przegrywaliśmy jednym punktem na turnieju w Kołobrzegu, a na zegarze było 0:00, pamiętam siedem trójek w minimalnie wygranym meczu juniorów w Inowrocławiu, pierwszą trójkę w debiucie w drugiej lidze w Gniewkowie, ale chyba najbardziej wspominam ostatni mecz w grupie finałów mistrzostw Polski Juniorów w Toruniu (2011r.), który pozwolił nam na awans do półfinału i walkę o medale MPJ.

6. Z jakimi najlepszymi zawodnikami miałeś okazję grać?


Tomasz Stankiewicz:
Jestem z rocznika 93’ czyli tego samego co nasza srebrna reprezentacja Mistrzostw Świata Juniorów z Hamburga. Grałem niemal ze wszystkimi z tych zawodników, przy czym najwięcej z Przemkiem Karnowskim i Tomkiem Gielo (obecnie zawodnik Iberostar Tenerife). Na finałach OOM w Wałbrzychu broniłem dzisiejszego lidera naszej kadry tj. Mateusza Ponitkę, a na MMPJ bardzo dobrze radzącego sobie w ekstraklasie Filipa Matczaka.

7. Czy Twoim zdaniem jak mocno się zmieniła koszykówka od Twojego czasu i dlaczego młodzież się nie garnie tak jak za Twoich czasów? Pamiętam, że graliście na asfalcie, bo nie było Orlików (co miało wpływ wtedy w TV NBA?).

Tomasz Stankiewicz: Koszykówka zmieniła się bardzo. Jeszcze kiedy trenowałem w Zrywie „rzucający za trzy punkty wysoki” to był niemal oksymoron. Dzisiaj niemal każdy na boisku musi umieć kozłować, rzucać i być jak najbardziej wszechstronny. Koszykówka jest też znacznie bardziej dynamiczna i atletyczna. Jeśli chodzi o trenowanie na dworze to faktycznie – boisko tartanowe to był towar luksusowy. W mojej okolicy było jedno, niemal zawsze zajęte. Potem niestety coraz częściej bywało wolne. Dzisiaj jest więcej boisk do koszykówki niż chętnych, żeby na nich grać… Młodzież ma dziś tyle alternatyw, że nie tylko koszykówka, ale i ogólnie sport zaczynają schodzić na drugi plan. To bardzo smutne, ale mam głęboką nadzieję, że w obliczu coraz silniejszej pozycji Torunia w Ekstraklasie i dobrych występów kadry narodowej – zacznie się to powoli zmieniać.

8. Dlaczego tak szybko zakończyłeś swoją przygodę z koszykówką co na to miało
wpływ?

Tomasz Stankiewicz: Tak naprawdę sprawa była bardzo prosta: po mistrzostwach polski juniorów zdecydowałem, że albo będę grał na wysokim poziomie, albo kończę i skupiam się na nauce. Nie chciałem dłużej trenować min. 3-4 razy w tygodniu, żeby grać w 2 lidze za niewielkie wtedy pieniądze. Ostatecznie nie dostałem żadnej poważnej propozycji do dalszej gry i zdecydowałem, że czas powiesić buty na kołek.

9. Wiem, że zawsze dobrze się uczyłeś i skończyłeś studia na UMK jaki kierunek? Co obecnie robisz oraz, czy tęsknisz za koszykówką?

Tomasz Stankiewicz: Tak to prawda, nigdy nie miałem problemów w szkole i dobre oceny zawsze dość łatwo mi przychodziły. Najpierw skończyłem licencjat studiów International Business na UG w Sopocie, a potem magisterkę z Inżynierii Finansowej na UMK z wyróżnieniem. Obecnie prowadzę swój biznes i nie mogę narzekać, choć muszę przyznać, że koszykówka na zawsze jest w moim sercu. Właśnie dlatego pogrywam dodatkowo w lidze amatorskiej, regularnie kupuję gry z serii NBA 2K, oglądam NBA i nierzadko bywam na meczach Twardych Pierników.

10. Co możesz przekazać młodym adeptom koszykówki ?

Tomasz Stankiewicz: Tomasz Stankiewicz: Gdy chodziłem do gimnazjum w mojej sali od historii wisiał baner „Historia jest nauczycielką życia”. W mojej wersji wymieniłbym jednak „historię” na „koszykówkę”. Ciężko mi opisać jak wiele zawdzięczam temu, że przez tyle lat życia poświęcałem się treningom i meczom. Takiej dyscypliny i determinacji w dążeniu do celu nie można się nauczyć nigdzie indziej. Miałem wiele, kilka niestety poważnych kontuzji, a po jednej z nich usłyszałem od lekarza, że już nigdy nie będę mógł grać w kosza. Jednak 2 lata później odbierałem brązowy medal mistrzostw polski juniorów. Dzięki temu nauczyłem się, że z każdą przeszkodą w życiu można sobie poradzić. To, że dziś nie gram i nie jestem zawodowym koszykarzem nie ma żadnego znaczenia, bo wszystko co doświadczyłem po drodze jest bezcenne. Moja rada dla młodych adeptów – dawajcie z siebie wszystko, a efekty ciężkiej pracy do Was wrócą, jeśli nie od razu to w późniejszej części życia i to ze zdwojoną siłą. I jak to mawiał Prezes MKS’u Zryw – Roman Kłosowski: tego co sam wypracowałeś już Ci nikt nie zabierze!

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę Tobie dużo zdrowia oraz sukcesów w życiu
osobistym i zawodowym.

Dodaj komentarz